PRZEBIEG K¥PIELI
W SAUNIE

Najlepiej jest, gdy na pobyt w bani możemy przeznaczyć przynajmniej całe popołudnie lub wieczór – aby w pełni skorzystać jej uroków potrzeba bowiem poświęcić na to kilka godzin. Nasi wschodni sąsiedzi przeznaczają zazwyczaj na banie cały dzień – wtedy wszystkie czynności można wykonać bez pośpiechu.
Pobyt w bani rozpoczynamy często od prysznica (jeśli oczywiście jest taka możliwość). Bezpośrednio przed korzystaniem z bani nie powinniśmy jeść, natomiast dobrze jest być odpowiednio nawodnionym. W samej już „pariłce” (jak nasi wschodni sąsiedzi nazywają pomieszczenie z piecem) najlepiej jest zacząć od dolnej ławki, nieco się rozgrzać i dopiero wejść na górna. W przypadku wysokich temperatur pomaga gruba czapka na głowę, by spowolnić proces jej nagrzewania. Po pewnym czasie można zacząć polewać kamienie wodą. Nie powinno się tego robić zaraz po wejściu – należy bowiem pozwolić ciału nagrzewać się powoli, od środka. W przeciwnym razie skóra przegrzeje się zbyt szybko, a wewnątrz pozostaniemy zimni. Nie lejmy za dużo wody na raz gdyż łatwo jest podczas takiej czynności poparzyć skórę. Nie ulegajmy też popularnej presji i nie „podlewajmy” kamieni wódką – zapach jest wręcz obrzydliwy. Co innego np. gin lub inne aromatyzowane trunki. Niemniej jednak najlepiej sauny z alkoholem w ogóle nie łączyć, a do kreowania zapachów w saunie używać specjalnych olejków eterycznych, których dostępne jest całe spektrum. Zapachowe doznania zapewniają także same „wiernitki”, czyli witki wykonane z gałązek brzozowych czy dębowych służące do wachlowania i biczowania. Suche witki zebrane późną wiosną, a następnie wysuszone, moczy się w gorącej wodzie i rozpoczyna rytuał wachlowania. Efekt? Dosłownie oszałamiający!

Różne są opinie na temat czasu przebywania w bani. Na ogół popularne jest określenie go jako „nie dłużej niż 15minut”. Wszystko jednakże zależy od warunków panujących w bani. Im wyższa temperatura, tym krócej jesteśmy w stanie wytrzymać – przy 110°C będzie to kilka minut, przy 50°C możemy siedzieć nawet godzinę. Naszym zdaniem najlepiej jest korzystać z zasady, która głosi, że „w bani siedzi się tak długo, aż pojawią się myśli o tym, że lodowata woda sprawi nam przyjemność”. Ciało samo da nam sygnał, że już mu wystarczy i chce być schłodzone. Polecanych jest kilka sposobów, aby to osiągnąć: polewanie ciała wodą z wiadra, całkowite zanurzenie się w zimnej balii, naci¬eranie śniegiem, kąpiel w strumieniu lub przeręblu. Osobiście polecamy kąpiel w stawie lub inną formę „pełnego zanurzenia” – taka metoda schładza nas zdecydowanie najszybciej. Kąpiel w bani to bardzo duży wysiłek dla organizmu, dlatego po wyjściu z wody trzeba odpocząć, najlepiej kładąc się na trawie, śniegu, tarasie, ławce czy leżaku. Ten czas często postrzegany jest jako największa przyjemność korzystania z sauny. Leżąc i oddychając świeżym powietrzem doznajemy cudownego stanu rozluźnienia organizmu i oczyszczenia z myśli zaprzątających głowę. To właśnie radość płynąca z tego ostatniego etapu sprawia, że korzystanie z bani jest przyjemne również latem!

W bani poprzez intensywne pocenie się, traci się dużo płynów, więc należy je systematycznie uzupełniać. W trakcie odpoczynku pije się zatem wodę mineralną bądź ziołowe herbaty przyspieszające pocenie się, a także oczyszczające organizm z toksyn. Po odpoczynku można ponownie wejść do sauny. Taki cykl powtarza się od dwóch do pięciu razy.

1 komentarz so far.

  1. michał pisze:

    witam.opisany przebieg kąpieli idealny.najważniejsze jest wyjść dopiero gdy rozsądek ci każe:)żadne minutowe wyznaczniki. ja właśnie jestem w trakcie odbudowy mojej własnoręcznie zrobionej bani.zjarałem ją.zrobiłem za małą izolacje między kominem a dechami.i poszło.pozdrawiam wszystkich kochających kąpiele w bani.idę policzyć metry i zamówić dechy.